Kredyty frankowe – kiedy może nastąpić przedawnienie? - Kancelaria Rzucidło
 

BlogKredyty frankowe – kiedy może nastąpić przedawnienie?

8 lutego 2022 Iwona Rzucidło

Od kilku lat tematyka kredytów frankowych pozostaje istotnym punktem zainteresowania mediów, a teraz również sądów. Trudna sytuacja frankowiczów sprawia, że poszukują oni możliwości uwolnienia się od kłopotliwego zobowiązania zaciągniętego w obcej walucie. W ostatnim czasie frankowicze zdobyli nowe narzędzie w walce przeciwko bankom. Jest nim przedawnienie roszczeń. Tym samym każda osoba zainteresowana problematyką kredytów frankowych powinna zgłębić temat tego kiedy może nastąpić przedawnienie. Podpowiadamy i wyjaśniamy jak w praktyce wygląda ta kwestia.

Co z wyrokami frankowymi?

Kiedy w 2004 roku kredyty udzielane we frankach szwajcarskich wkroczyły na polski rynek bankowy, jawiły się niemal jako ziemia obiecana w usługach sektora bankowego. Prezentowały szereg zalet, a ich dostępność była bardzo duża. Oprocentowanie kredytów we frankach było niemal o połowę niższę niż dla zobowiązań w rodzimej walucie. Dodatkowo raty również były znacznie niższe, w niektórych przypadkach spłata kredytu mogła nastąpić szybciej, skracając okres kredytowania, a tym samym wysokość odsetek. To wszystko wydawało się niebywale kuszące. Oprócz tego zdolność kredytowa obliczana dla kredytów frankowych była zdecydowanie wyższa. Często pojawiała się też sytuacja, gdy dla kredytu w złotych kredytobiorca otrzymywał odmowną decyzję z powodu braku zdolności kredytowej,  ale jednocześnie mógł z powodzeniem ubiegać się o kredyt we frankach. Jednocześnie doradcy bankowi mocno namawiali klientów do wyboru właśnie tego rodzaju zobowiązania. Sprawiło to, że wielu Polaków zdecydowało się na sfinansowanie zakupu wymarzonego mieszkania lub domu właśnie przy pomocy kredytu frankowego.

Frank szwajcarski był uznawany za najbardziej stabilną walutę na rynku międzynarodowym. Był to również czas, w którym polska gospodarka zyskała pewną stabilność, a waluta siłę. Nic też nie zwiastowało, aby ta sytuacja mogła szybko i nagle ulec zmianie. Dlatego frankowicze mieli poczucie, że złapali “Boga za nogi”. Częściowo rzeczywiście tak było. Jednak do czasu.

Sytuację tę zmieniła seria niefortunnych zdarzeń. Pierwszym z nich była decyzja podjęta w 2015 roku przez Centralny Bank Szwajcarski. Dotyczyła ona uwolnienia franka szwajcarskiego od kursu euro. Spowodowało to, że kurs franka przestał być sztucznie blokowany i z dnia na dzień poszybował w górę. To oczywiście poskutkowało wzrostem rat kredytów frankowych, które były spłacane właśnie w tej walucie. Banki stworzy dodatkową komplikację frankowiczom, stosowanymi powszechnie niedozwolonymi postanowieniami umownymi w umowach frankowych, w postaci ponoszenia ryzyka kursowego wyłącznie przez kredytobiorcę. Był to pierwszy moment, kiedy kredytobiorcy zdali sobie sprawę, jak bank zarabia na nich i ich kredytach stosując nieuczciwe praktyki. Wiązało się to z nakładaniem bardzo wysokich spreadów oraz kursów waluty ustalanej wyłącznie przez bank z bardzo dużą dowolnością. Kredytobiorca miał więc obowiązek spłacać kredyt w złotych, ale w oparciu o spready stosowane przez bank.

Raty kredytów z dnia na dzień rosły niewyobrażalnie. Frankowicze zaczęli więc pierwszą walkę z bankami. Ostatecznie instytucje udzielające kredytów frankowych zostały zmuszone do umożliwienia kredytobiorcom spłaty kredytów w walucie, w której zostały one udzielone, a więc we frankach. Jakie to przyniosło korzyści? Frankowicze mogli uwolnić się od zawyżonych spreadów korzystając z usług zewnętrznych kantorów, również internetowych i przelewając do banku ratę wyrażoną we frankach szwajcarskich. Ale nadal pozostawali niewolnikami kursów walut i ich nieustannych zmian.

Tym samym nie był to wcale koniec problemów frankowiczów. Po kilku latach względnej stabilizacji nadeszły kolejne komplikacje w postaci światowej pandemii, która załamała gospodarkę we wszystkich krajach. W Polsce z tego powodu wiele osób straciło pracę, co również nie sprzyja spłacie jakichkolwiek zobowiązań finansowych. Dodatkowo w efekcie załamania gospodarki, polski złoty mocno stracił na wartości, co jest wyraźnie widoczne w stale rosnącej inflacji. Nałożenie wszystkich tych czynników ponownie utrudniło spłatę kredytów frankowych. Kurs franka po raz kolejny podskoczył względem bardzo słabego złotego.

Każde kolejne załamanie w sytuacji frankowiczów powodowało, że kolejni klienci decydowali się na kierowanie swojej sprawy do sądu. Wprawdzie pod koniec 2021 roku Komisja Nadzoru Finansowego zaapelowała do banków o zawieranie ugód z klientami spłacającymi kredyty we frankach, jednak bardzo często takie rozwiązanie jest tylko pozorną ulgą dla budżetu frankowiczów. Banki formułują warunki ugody w taki sposób, że finalnie nie są one opłacalne dla kredytobiorców. Dlatego też prawnicy zauważają, że najlepszym rozwiązaniem na korzystne załatwienie sprawy jest skierowanie jej do sądu.

Wyroki frankowe, czyli innymi słowy wyroki sądów w sprawie frankowiczów i ich zobowiązań bardzo często są nieprzychylne dla banków. Wynika to ze stosowanych przez te instytucje nieuczciwych praktyk już na etapie podpisywania umowy kredytu. W efekcie frankowicze powinni dochodzić swoich roszczeń w sądach, gdyż może to przynieść kredytobiorcy wiele korzyści, takich jak na przykład stwierdzenie nieważności umowy kredytowej. Wyroki frankowe są wiążące i banki zobowiązane są wypełniać ich postanowienia, a frankowicze mogą na tym sporo zyskać.

Kiedy orzeczenie TSUE w sprawie kredytów frankowych?

Pierwsze próby frankowiczów rozwiązywania sporów z bankami na drodze sądowej ciągnęły się dość długo, a ich efekt był uzależniony od tego, jak umowa kredytowa zostanie zinterpretowana przez konkretny sąd. Jednocześnie frankowicze drżeli o termin przedawnienia, nie do końca wiedząc na czym polega, ale mając świadomość, że czas działa na ich niekorzyść. Dodatkowo sądy nie miały pewności, jak postępować z niedozwolonymi postanowieniami umownymi zawartymi w umowie kredytowej. Warto więc w pierwszej kolejności wyjaśnić, czym jest przedawnienie roszczeń, kiedy może ono nastąpić oraz jak orzeczenie TSUE wpływa na sprawę frankowiczów.

Zacznijmy od tematu przedawnienia roszczeń. Jest to jeden z rodzajów “broni”, jakie banki wytaczają przeciwko frankowiczom chcącym skierować sprawę swojego kredytu do sądu. Przedstawiciele banków straszą kredytobiorców, że sąd nie będzie przychylny dla ich roszczeń. Uzasadniają to tym, że od momentu zaciągnięcia kredytu, czyli wypłaty udzielonego kapitału, minęło zbyt wiele czasu, przez co doszło do przedawnienia roszczeń. Czym więc dokładnie jest przedawnienie roszczeń i jaki jest termin przedawnienia roszczenia kredytobiorcy? Termin przedawnienia jest terminem stosowanym w prawie cywilnym i regulowany konkretnymi przepisami kodeksu cywilnego. Przedawnienie roszczeń ma zastosowanie przy wszelkiego rodzaju umowach konsumenckich, dotyczy więc również umowy kredytu. W sytuacji, gdy zostaje osiągnięty termin przedawnienia wszelkie roszczenia kredytobiorców stają się bezpodstawne i nie mogą zostać uznane, nawet przed sądem.

Termin przedawnienia również jest określony w przepisach. Wynosi on 3 lata dla instytucji, czyli w tym przypadku banków. Wynika to z faktu, że termin przedawnienia związany jest z prowadzeniem przez nie działalności gospodarczej. Konsumentów obowiązuje dłuższy termin przedawnienia i wynosi on 10 lat lub 6 lat w zależności od tego, kiedy zaczął swój bieg. Ta różnica wynika ze zmiany przepisów w tym zakresie, która nastąpiła 9 lipca 2018 roku. Po tej dacie stosuje się sześcioletni termin przedawnienia roszczeń stwierdzonych prawomocnym wyrokiem sądu lub innej instytucji powołanej do rozpoznawania spraw danego rodzaju, orzeczeniem sądu polubownego, ugodą zawarta przed sądem lub sądem polubownym albo przed mediatorem i zatwierdzona przez sąd. Wyjątek stanowią roszczenia obejmujące świadczenie okresowe, dla których obowiązuje trzyletni termin przedawnienia. Sześcioletniemu terminowi przedawnienia podlegają również roszczenia pracodawcy o naprawienie szkody wyrządzonej przez pracownika z winy umyślnej.

Oprócz tego pięcioletni termin przedawnienia przewidziany jest dla roszczenia z tytułu zobowiązań podatkowych, roszczenia z tytułu zapisu w testamencie oraz roszczenia należności z tytułu składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe. Tym samym nie stosuje się pięcioletniego terminu przedawnienia dla spraw kredytowych, w tym również dotyczących spraw frankowych i umowy kredytu.

Ważne jest również określenie początku biegu terminu przedawnienia. Kredytobiorcy bardzo często sądzą, że bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się z chwilą podpisania umowy, a tym samym odnosi się bezpośrednio do dnia zawarcia umowy. Sądy jednak jednoznacznie obalają to twierdzenie. Tym samym należy pamiętać, że bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się w chwili, gdy kredytobiorca zyska pełną wiedzę w sprawie nieuczciwych warunków. Oznacza to, że za początek biegu terminu przedawnienia można uznać dzień zawarcia umowy kredytowej tylko wtedy, gdy konsument miał możliwość poznania swoich praw, a tym samym przedsiębiorca dostarczy konsumentowi wystarczających informacji o wszystkich postanowieniach umowy kredytowej. To jednak nie miało miejsca w przypadku większości kredytów frankowych. Trzeba przyznać, że przeciętny konsument właściwie poinformowany o wszystkich postanowieniach umowy raczej nie zdecydowałby się na zawarcie takiego kontraktu z bankiem.

Jak do tego odnosi się orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej mające moc wykładni prawa? Mówi głównie o wymogu przejrzystości umowy kredytowej. Z orzeczenia tego jasno wynika, że w sprawie nieuczciwych warunków umów konsumenckich, sąd stosując uchylanie poszczególnych klauzul umowy kredytowej, nie może zastąpić ich ogólnymi przepisami prawa. Tym samym wymagane jest stwierdzenie nieważności umowy i orzeczenie w postaci przywrócenia sytuacji prawnej konsumenta z chwili przed podpisaniem umowy kredytowej. W związku z tym nieważność umowy powinna być orzeczona w każdym przypadku, w którym konsument ma do czynienia z niedozwolonymi postanowieniami umownymi.

Ważne jest również zauważenie, że w prawie cywilnym pojęcie przedawnienia roszczeń odnosi się do żądań majątkowych. Tym samym będzie dotyczyć też pozwów, w których kredytobiorca domaga się od banku zadośćuczynienia pieniężnego. W przypadku pozwów mających na celu stwierdzenie nieważności umowy nie mamy do czynienia z roszczeniem majątkowym, lecz niemajątkowym, a ono nie podlega żadnemu terminowi przedawnienia.

Należy także pamiętać, że przedawnienie nie odnosi się do konieczności spłaty poszczególnych rat. Tym samym sam kredyt i konieczność jego spłaty nie ulega przedawnieniu nawet po upływie określonego czasu.

Czy spłata kredytu jest świadczeniem okresowym?

Bywa, że kredytobiorcy zgodnie z sugestią banku myślą, że termin przedawnienia ich roszczenia wynosi 3 lata. Jednak termin ten dotyczy wyłącznie terminu przedawnienia dla roszczeń o świadczenia okresowe. Czy więc spłata kredytu jest świadczeniem okresowym? Można na to spojrzeć dwojako. Roszczenia o świadczenia okresowe to te, które dłużnik zobowiązany jest spełniać w określonych z góry odstępach czasu. Najlepszym przykładem jest więc czynsz najmu mieszkania lub świadczenie rentowe. W kontekście umowy kredytu za świadczenie okresowe uznaje się wyłącznie odsetki od kredytu. Przez to wszelkie roszczenia dotyczące samych odsetek od wypłaconego kapitału mogą ulec przedawnieniu po upływie trzech lat.

Widać więc wyraźnie, że temat terminu przedawnienia roszczeń jest bardzo skomplikowany i wymaga wielowymiarowego podejścia. Przeciętny konsument może mieć trudność w samodzielnym zrozumieniu, który termin dotyczy jego sprawy i czy ma on szansę na zaspokojenia roszczenia poprzez przychylny wyrok sądu. Ważne jest dokładne zapoznanie się z sytuacją kredytobiorcy i wszystkimi kruczkami prawnymi mającymi odniesienie do konkretnego kredytu frankowego. Najlepszym rozwiązaniem jest więc zasięgnięcie porady prawnej, która zagwarantuje rzetelną opinię o konkretnej sytuacji i szansach powodzenia w sądzie.

© 2021 Iwona Rzucidło Kancelaria Radcy Prawnego, Made By DarkSite