Kredyt frankowy może być dużym obciążeniem finansowym i źródłem długotrwałego stresu. Kredytobiorcy szukają więc różnych sposobów na rozwiązanie problemu. Mogą wystąpić do sądu, zawrzeć ugodę albo sprzedać roszczenia wobec banku. Ostatnie rozwiązanie bywa określane jako sprzedaż kredytu frankowego. Przed podjęciem decyzji warto jednak poznać jego rzeczywiste skutki.
Określenie „sprzedaż kredytu frankowego” jest pewnym uproszczeniem. W praktyce chodzi zazwyczaj o cesję wierzytelności przysługującej kredytobiorcy wobec banku. Sam obowiązek rozliczenia kapitału nie znika automatycznie po zawarciu takiej umowy.
Sprzedaż może zapewnić szybką wypłatę pieniędzy. Nabywca wierzytelności przejmuje jednak część możliwych korzyści w zamian za ponoszone ryzyko. Dlatego zaproponowana kwota jest zwykle niższa od wartości dochodzonych roszczeń.
Czy każdy może sprzedać wierzytelność frankową?
Możliwość przeprowadzenia cesji zależy od sytuacji konkretnego kredytobiorcy. Znaczenie ma przede wszystkim to, czy dana wierzytelność nadal istnieje. Trzeba również sprawdzić wcześniejsze oświadczenia i działania wobec banku.
Jeżeli kredytobiorca złożył skuteczne oświadczenie o potrąceniu, wierzytelności mogły się wzajemnie umorzyć. Następuje to do wysokości niższego z roszczeń. Wygasłej części wierzytelności nie można już sprzedać.
Cesja wierzytelności jest legalnym rozwiązaniem przewidzianym w Kodeksie cywilnym. Zasadniczo nie wymaga zgody dłużnika, którym w tej relacji może być bank. Wyjątek może wynikać z ustawy, umowy albo właściwości zobowiązania.
Inaczej wygląda przejęcie długu kredytobiorcy wobec banku. Taka czynność wymaga zgody wierzyciela. Sama sprzedaż roszczeń wobec banku nie zwalnia więc automatycznie z obowiązku rozliczenia kapitału.
Przed podpisaniem dokumentów trzeba ustalić dokładny przedmiot transakcji. Należy sprawdzić, czy umowa obejmuje tylko roszczenia, czy również inne prawa i obowiązki. Nazwa przedstawiona w ofercie nie zawsze wyjaśnia rzeczywisty charakter umowy.
Sprzedaż wierzytelności nie musi zakończyć sprawy
Wielu frankowiczów obawia się postępowania sądowego. Z tego powodu możliwość szybkiej sprzedaży roszczeń może wydawać się atrakcyjna. Kredytobiorca otrzymuje ustaloną kwotę i nie musi samodzielnie prowadzić procesu.
Cesja nie gwarantuje jednak całkowitego braku kontaktu z sądem. Nabywca wierzytelności może rozpocząć albo kontynuować postępowanie przeciwko bankowi. Poprzedni właściciel roszczenia może zostać wezwany jako świadek.
Umowa może także nakładać na kredytobiorcę dodatkowe obowiązki. Może wymagać przekazania dokumentów, składania wyjaśnień lub udziału w określonych czynnościach. Niekiedy przewiduje również kary umowne za brak współpracy.
Przed sprzedażą należy zatem sprawdzić zakres przyszłego zaangażowania. Warto też ustalić odpowiedzialność za ewentualne wady prawne wierzytelności.
Czy sprzedaż wierzytelności frankowej się opłaca?
Firmy skupujące wierzytelności wskazują przede wszystkim na szybką wypłatę. Podkreślają także brak opłat sądowych i wynagrodzenia pełnomocnika. Dla części kredytobiorców takie argumenty mogą mieć duże znaczenie.
Nabywca ustala cenę indywidualnie. Bierze pod uwagę wartość roszczenia, dokumentację oraz ryzyko procesu. Uwzględnia także przewidywany czas oczekiwania na prawomocny wyrok.
Cena sprzedaży jest zwykle niższa od kwoty możliwej do uzyskania przed sądem. Różnica stanowi wynagrodzenie nabywcy za przejęcie ryzyka i finansowanie całego postępowania. Szybsza wypłata wiąże się więc najczęściej z rezygnacją z części potencjalnych korzyści.
Nie oznacza to, że cesja zawsze będzie niekorzystna. Dla niektórych osób ważniejsza może być szybka wypłata i ograniczenie zaangażowania. Decyzja powinna jednak opierać się na konkretnych wyliczeniach.
Warto porównać proponowaną cenę z możliwym wynikiem procesu. Trzeba uwzględnić koszty, czas oczekiwania oraz ryzyko związane z obiema opcjami.
Co sprawdzić w umowie cesji?
Umowa sprzedaży wierzytelności może zawierać skomplikowane postanowienia. Ich znaczenie nie zawsze jest jasne dla osoby bez doświadczenia prawnego. Dlatego przed podpisaniem dokumentu warto skonsultować go z prawnikiem.
Analiza powinna obejmować przede wszystkim:
- dokładne wskazanie sprzedawanych roszczeń,
- wysokość i termin zapłaty ceny,
- możliwość późniejszej zmiany wynagrodzenia,
- obowiązek współpracy z nabywcą,
- zasady udziału w postępowaniu sądowym,
- odpowiedzialność za istnienie i wysokość wierzytelności,
- kary umowne oraz obowiązek zwrotu otrzymanej ceny,
- sposób rozliczenia wzajemnych roszczeń z bankiem,
- skutki wcześniejszej reklamacji, wezwania do zapłaty albo pozwu.
Trzeba również sprawdzić, czy kredytobiorca wcześniej złożył oświadczenie o potrąceniu. Znaczenie może mieć także toczące się postępowanie sądowe. Każda z tych okoliczności może wpływać na wartość i możliwość sprzedaży roszczenia.
Czy proces może być korzystniejszy od sprzedaży?
Samodzielne dochodzenie roszczeń może przynieść wyższą kwotę niż ich wcześniejsza sprzedaż. Kredytobiorca zachowuje wtedy wszystkie należności zasądzone przez sąd. Musi jednak uwzględnić czas postępowania, koszty oraz jego ryzyko.
Po stwierdzeniu nieważności bank i kredytobiorca rozliczają spełnione świadczenia. Każdej stronie przysługuje odrębne roszczenie o zwrot przekazanych kwot. Konsument może również dochodzić ustawowych odsetek za opóźnienie.
Korzystne orzecznictwo wzmacnia pozycję frankowiczów, ale nie gwarantuje identycznego wyniku w każdej sprawie. Znaczenie ma treść umowy, dokumentacja oraz wcześniejsze działania kredytobiorcy. Przed wyborem rozwiązania należy przeprowadzić indywidualną analizę.
Profesjonalny pełnomocnik może przygotować pozew i reprezentować klienta przed sądem. Zajmie się również korespondencją z bankiem oraz czynnościami procesowymi. Pozwala to ograniczyć osobiste zaangażowanie kredytobiorcy.
Porównując sprzedaż roszczenia z procesem, nie należy kierować się wyłącznie szybkością wypłaty. Trzeba zestawić możliwe kwoty, koszty, obowiązki i ryzyko. Dopiero takie porównanie pozwala świadomie wybrać korzystniejsze rozwiązanie.
