BLOG

Euro, dolary czy jeny. Kredyty w tych walutach też można unieważnić

Problemy frankowiczów i unieważnianie przez nich kredytów hipotecznych to w ostatnim czasie popularny temat. Mniej osób wie, że w podobnej sytuacji są posiadacze zobowiązań w euro, dolarach czy jenach. Oni również, tak jak ci, którzy zapożyczyli się we frankach szwajcarskich, mogą uwolnić się od tego obciążenia. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że da się na tym sporo zyskać.

Kredyt hipoteczny w CHF ciąży tysiącom klientów banków. Niejeden frankowicz planuje albo podjął już kroki, żeby pozbyć się tego toksycznego zobowiązania. Banki nerwowo chcą zatrzymać przy sobie kredytobiorców, a w tym celu uciekają się do różnorodnych metod. W walkę frankowiczów z sektorem finansowym zaangażowanych jest wielu prawników, a zmagania te komentują eksperci i szeroko relacjonują media.

Szwajcarskie franki to nie wszystko

Skupiając się na frankowiczach, wielu osobom z pola widzenia znika jeszcze jeden, równie ważny element. Chodzi bowiem o to, że oprócz klientów posiadających zobowiązania denominowane czy indeksowane do szwajcarskiej waluty, są także ci, którzy zapożyczyli się w euro, dolarach czy jenach. Oni również, podobnie do frankowiczów, odczuwają duże niedogodności wynikające z postanowień umowy kredytowej. Kluczowa sprawa jest taka, że te osoby także mogą unieważnić taką umowę.

Po co unieważniać umowę?

Mówiąc o unieważnieniu, warto uzmysłowić sobie, co nam daje ta opcja. Tak więc, jeśli sąd prawomocnie uzna umowę za nieważną, musimy oddać bankowi jedynie kwotę stanowiącą pożyczony kapitał. Do odzyskania mamy środki, które nadpłaciliśmy m.in. jako raty odsetkowe, prowizję, ubezpieczenie i opłatę przygotowawczą. To niebagatelne sumy, które mogą wynieść kilka czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Drugim potencjalnym zyskiem są odsetki ustawowe za opóźnienie. Te środki wypłaci bank za to, że byliśmy zmuszeni do wejścia na drogę sądową, aby odzyskać nasze pieniądze. W tym przypadku do wzięcia jest sporo, w zależności od wysokości kredytu. W grę wchodzić może średnio ok. 250 tys. złotych. Unieważnienie to w końcu ostateczne uwolnienie się od zobowiązania, które nieraz ciągnęło się długimi latami i mocno obciążało domowy budżet.

Czy mogę pozwać bank?

Unieważnienie umowy kredytu hipotecznego w euro, dolarach czy jenach jest możliwe na podobnej podstawie jak w przypadku kredytów we frankach szwajcarskich. Opiera się ono na niedozwolonych klauzulach i wadliwych postanowieniach zawartych w umowie, które tak jak w przypadku umów w CHF, sprawiają, że jest ona nieważna. Wymaga to dowiedzenia przed sądem, który swoim prawomocnym wyrokiem potwierdzi ten stan rzeczy.

Dobra kancelaria, niezbędne dokumenty

Zmierzając po wygraną z bankiem, trzeba wykonać kilka kluczowych ruchów. Do podstawowych i najważniejszych spraw należy wybór odpowiedniej kancelarii prawnej, która poprowadzi naszą sprawę. Żeby cieszyć się zwycięstwem, trzeba skorzystać ze wsparcia doświadczonych prawników, którzy m.in. specjalizują się w zagadnieniach finansowych. Przy decyzji należy też zwrócić uwagę, czy dana kancelaria ma na koncie wygrane w tego rodzaju postępowaniach sądowych.

Równie ważną rzeczą jest skompletowanie możliwie pełnej dokumentacji związanej z kredytem. Warto więc przygotować m.in. umowę kredytową, a także regulamin, który mógł mieć nazwę „Ogólne warunki umowy” albo „Część ogólna umowy”. Ważne są także aneksy do umowy, które mogą zawierać zmienioną kwotę kredytu albo walutę spłat. Przyda się również informacja dotycząca kredytowych transz i daty wypłat poszczególnych z nich. Kompletując dokumenty, warto też zadbać o informacje dotyczące kredytowych rat, tzn. ich wysokości, dat uiszczania, oprocentowania i całej historii wpłat.

Brak pełnej dokumentacji nie przekreśla szans na wygraną. Klient współpracujący z profesjonalną kancelarią ma do dyspozycji prawników, którzy na bazie umowy kredytowej są w stanie dokonać analizy i określić, z jakimi roszczeniami wobec banku można wystąpić. Kancelaria pomoże w uzyskaniu niezbędnej dokumentacji od banku. Poza unieważnieniem w grę wchodzi także zwrot rat przewyższających pożyczony kapitał, ubezpieczenia, prowizji oraz opłaty przygotowawczej, a do tego również odsetki za opóźnienie.

Krok po kroku do celu

Żeby wystartować ze sprawą, pierwszym krokiem będzie złożenie reklamacji do banku. To niezbędna formalność, choć z góry można założyć, że nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Następnie należy przygotować wezwanie do zapłaty. I tu również można założyć, że bank nie będzie skory, aby dobrowolnie przyznać rację kredytobiorcy, zwrócić mu nadpłacone pieniądze i dodatkowo wypłacić środki, których będzie się domagał. Wtedy przyjdzie czas na przygotowanie pozwu sądowego.

Jeżeli naszą sprawę oddamy w ręce profesjonalnej kancelarii, jej prawnicy wesprą nas na każdym etapie – od wstępnej konsultacji, poprzez analizę kredytowych dokumentów, wszelkie wymagane przez prawo kontakty z bankiem (jak przywołana wcześniej reklamacja i wezwanie do zapłaty), aż do finalnego reprezentowania w postępowaniu sądowym.

Nie ma na co czekać, pora iść po swoje

Podjęcie walki o unieważnienie kredytu w walucie obcej, m.in. w euro, dolarach czy jenach, jest opłacalne i ma duże szanse powodzenia. Tego rodzaju sprawy w ostatnim czasie są coraz częstsze, a prym wiodą oczywiście te dotyczące frankowiczów. Dzięki temu wielu sędziów zdobyło już spore doświadczenie w kwestiach finansowych. Do tego w orzeczeniach wyraźnie rysuje się linia prokonsumencka. Prawodawstwo unijne, m.in. wyroki wyrokami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, przykłada dużą wagę do praw klientów.

Oceń tą stronę

Podziel się treścią z innymi:

Facebook
Twitter
LinkedIn