Kredyt frankowy lub w euro: ugoda czy proces przeciwko bankowi? – Newsweek Polska

Frankowicze nadal się zastanawiają, co zrobić ze swoim kredytem: sąd czy ugoda? Zwlekanie to strata czasu i pieniędzy – mówi radca prawny Iwona Rzucidło, która wygrywa sto procent spraw frankowych.

Znaczna część kredytobiorców frankowych nie poszła jeszcze do sądu, by odzyskać swoje pieniądze od banku. Często wychodzą z założenia, że nie mają czasu zająć się tematem. Tymczasem – nic prostszego. Dobra kancelaria prawna większość czynności wykona sama, frankowicze wygrywają niemal sto procent spraw, a sądy coraz sprawniej orzekają. Wynagrodzenie za obsługę prawną zaś to niewielki ułamek tego, co się otrzymuje.

Warto przypomnieć, co zyskuje klient, kiedy jego umowa zostanie uznana za nieważną. Wówczas musi zwrócić bankowi jedynie pożyczony kapitał, natomiast bank oddaje wszystko, co wpłacono mu ponad tę kwotę, czyli m.in. odsetki kredytowe, wszelkie opłaty dodatkowe, jak prowizja czy ubezpieczenie. Frankowicz uzyskuje także odsetki ustawowe za opóźnienie, czyli „wynagrodzenie” za czekanie na wyrok i rozliczenie z bankiem. Teraz te odsetki są bardzo wysokie – mogą przekroczyć setki tysięcy złotych.

Czy ugoda ma jeszcze sens?

Żaden prawnik mający kredyt we frankach nie zawarłby ugody z bankiem. Ugoda daje tylko ułamek tego, co wygrana w sądzie. Porównajmy. Przy kredycie na ponad 500 tys. zł, wziętym na 30 lat, z dotychczasową spłatą na poziomie ok. 400 tys. zł, kredytobiorca, aby spłacić kredyt, musi zapłacić łącznie od początku kredytowania ponad 1 mln zł.

W przypadku sądowego unieważnienia umowy zapłaci bankowi tylko 500 tys. zł, a więc sam kapitał kredytu. Musi wobec tego dopłacić 100 tys. zł zamiast 600 tys. zł, które byłby zobowiązany uiścić w przypadku pozostawienia kredytu w takiej postaci, w jakiej go zaciągnął.

Natomiast przy zawarciu ugody do całkowitej spłaty kredytu na dziś potrzebowałby ok. 400 tys. zł lub tylko nieco mniej – zależnie od konkretnego banku. To cztery razy więcej do spłaty niż w przypadku wygranej w sądzie.

Ponadto zawarcie ugody może wiązać się z obowiązkiem zapłaty podatku. Należy bardzo skrupulatnie sprawdzić warunki zwolnienia z podatku, także te zapisane „między wierszami”. Ostatecznie kredytobiorca dowie się o tym, czy musi zapłacić podatek od zysku z ugody, a tym samym, czy była ona dla niego opłacalna, za cztery–pięć lat od jej podpisania, gdy urząd skarbowy skontroluje jego oświadczenie o spełnianiu warunków do zaniechania poboru podatku od zawartego z bankiem porozumienia.

To tyle, ile trwa przeciętny proces frankowy. W razie zakwestionowania oświadczenia naraża się też na odpowiedzialność karnoskarbową.

Nie warto dłużej czekać

Nie warto dłużej czekać na dobry moment. Właśnie teraz jest najlepszy czas dla frankowiczów. W kredytach spłaconych trzeba działać jeszcze pilniej.

Sprawę o unieważnienie umowy kredytowej we frankach najlepiej powierzyć profesjonalistom. Kancelaria prawna kompleksowo podejdzie do zagadnienia i na każdym etapie udzieli klientowi wsparcia.

Wszystko zaczyna się od pierwszego kontaktu. Po tym następuje analiza umowy kredytowej i wytyczana jest optymalna ścieżka dalszego postępowania, która prosto doprowadzi do korzystnego finału.

Iwona Rzucidło
radca prawny, doktor nauk prawnych

www.kancelariarzucidlo.pl

ŹRÓDŁO NEWSWEEK:

5/5 - (1 głosów)

Podziel się treścią z innymi:

Facebook
Twitter
LinkedIn