Toczyłeś przed laty sądowy spór z bankiem? Przegrałeś go po zaocznie wydanym wyroku? Niewykluczone, że twoja spraw może wrócić na wokandę. Co najważniejsze, z dużą dozą prawdopodobieństwa to frankowicz tym razem będzie górą. Wszystko dzięki orzeczeniu Sądu Najwyższego, który ocenił tego rodzaju postępowanie, uchylił wyrok który w nim zapadł i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Orzeczenie SN to reakcja na skargę nadzwyczajną Rzecznika Finansowego. Podniesiono w niej, że bierność konsumenta podczas procesu nie zwalnia sądu z obowiązku badania umowy o kredyt hipoteczny pod kątem zapisania w niej klauzul niedozwolonych. Jeżeli więc jedna strona nie dąży aktywnie do dowiedzenia swoich racji, nie można automatycznie przyjąć twierdzeń drugiej strony za prawdziwe. Bez względu na postawę uczestników postępowania, sąd musi zbadać sporną umowę.
Czego dotyczyła zaskarżona sprawa?
Sprawa prowadzona przez Sąd Najwyższy miała związek z wyrokiem warszawskiego Sądu Okręgowego z 2018 r. Dotyczył on sprawy małżeństwa frankowiczów, pozwanego przez bank o spłatę ponad 1,8 mln zł kapitału kredytu, a wraz z odsetkami i kosztami postępowania łącznej kwoty przeszło 2,1 mln zł. Wyrok wydany został zaocznie, bo kredytobiorcy w toku postępowania nie byli aktywni, m.in. nie stawili się na rozprawę, ani nie złożyli odpowiedzi na pozew. Początkowo sąd zamierzał zbadać umowę o kredyt hipoteczny w CHF pod kątem zawarcia w niej klauzul abuzywnych. Jednak na skutek bierności konsumentów odstąpił od tej analizy i na podstawie argumentacji banku wydał wyrok dla niego korzystny.
Skarga Rzecznika Finansowego
Akta tej sprawy przeanalizował Rzecznik Finansowy, który dostrzegł w niej rażące naruszenie praw konsumentów. Zdecydował się na skierowanie do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej, w której zarzucił m.in. pominięcie przez sąd ciążącego na nim obowiązku badania abuzywności klauzul; naruszenie konstytucyjnej ochrony konsumenta; naruszenie unijnej Dyrektywy 93/13 o ochronie konsumentów, a także niezapewnienie obywatelom rzetelnego procesu, które jest ich prawem wynikającym z Konstytucji RP.
Wyrok Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy uznał skargę złożoną przez Rzecznika Finansowego. Stwierdził, że sąd rozpatrujący sprawę frankową nie może odstąpić od badania, czy w umowie o kredyt w CHF zawarte są klauzule abuzywne. Z takiego obowiązku nie zwalnia go bierność konsumenta i brak z jego strony aktywnych działań zmierzających do dowiedzenia swoich racji. Podkreślił także, że w postępowaniach, w których uczestnikami są konsumenci sądy nie mogą ograniczać się do formalnego stosowania przepisów procesowych, bo może to pozbawić słabszą stronę ochrony, która wynika z Konstytucji RP i prawodawstwa unijnego. W uzasadnieniu wyroku napisano: „Sąd pierwszej instancji, wydając wyrok zaoczny wobec konsumentów, nie przeprowadził weryfikacji postanowień umownych pod kątem ich ewentualnej abuzywności. Takie działanie narusza konstytucyjną zasadę ochrony konsumenta oraz standardy wynikające z prawa unijnego”.
— Sąd Najwyższy przypomina, że obowiązek badania nieuczciwych warunków umownych jest niezależny od inicjatywy procesowej konsumenta i wynika bezpośrednio z prawa unijnego. Co istotne, z tego obowiązku nie zwalnia sądu również brak aktywności po stronie konsumenta — podsumowuje mec. Anna Wołyniak, radca prawny z Departamentu Klienta Rynku Bankowego i Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.
Co wyrok Sądu Najwyższego oznacza dla frankowiczów?
W opinii Rzecznika Finansowego orzeczenie Sądu Najwyższego powinno przełożyć się na praktykę sądową. Jest tak dlatego, że stanowi jasne potwierdzenie, że w sytuacji, kiedy konsument jest bierny w czasie postępowania, sąd mimo wszystko ma obowiązek zbadać, czy umowa frankowa zawiera nieuczciwe zapisy.
Stąd też pierwsza korzyść, jaka płynie z wyroku SN jest taka, że nawet dawna, przegrana sprawa może powrócić na wokandę. Chodzi o przypadki, gdy wyrok zapadł zaocznie, albo gdy w trakcie procesu sąd rzetelnie nie zbadał umowy o kredyt hipoteczny w CHF pod kątem występowania w niej klauzul abuzywnych.
W trakcie takiego ponownego – rzetelnego i prawidłowego – rozpatrywania sprawy sąd musiałby jeszcze raz wnikliwie przeanalizować bankową umowę konsumenta o kredyt indeksowany albo denominowany do franka szwajcarskiego, sprawdzić postanowienia indeksacyjne i przeliczeniowe, a na koniec dokonać oceny prawidłowości zapisów i ich zgodności z polskim i unijnym prawem.
W efekcie frankowicze stają przed realną szansą na prawomocne unieważnienie umowy, oddalenie roszczeń banku i odniesienia korzyści finansowych – m.in. odzyskanie nienależnie pobranych przez bank pieniędzy przekraczających kapitał kredytu, opłat czy ubezpieczeń, a także wystąpienie o należne im odsetki. W zależności od indywidualnych przypadków, kwoty zaciągniętego zobowiązania czy okresu spłaty, w grę mogą wchodzić niebagatelne pieniądze, sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych.
Co powinni zrobić „przegrani” frankowicze?
Jak więc widać, przegrana spraw frankowa, w której konsument nie wykazał się aktywnością, a sąd nie zbadał należycie zapisów umowy kredytowej może zostać ponownie rozpoznana. W drugim podejściu frankowicze z dużą dozą prawdopodobieństwa mogą ją wygrać. Decyzja leży teraz po ich stronie, bo jeśli chcą powalczyć o pieniądze i sprawiedliwość, muszą wykazać inicjatywę. Pierwszy krok to kontakt z doświadczoną i wyspecjalizowaną w sprawach finansowych kancelarią prawną.
Działania związane z unieważnieniem frankowego zobowiązania finansowego zaczyna się od rzetelnej analizy dokumentacji zgromadzonej przez frankowicza, w tym przede wszystkim umowy wiążącej go z bankiem. Gdy potwierdzi się, że zawiera ona niedozwolone postanowienia, kancelaria przystępuje do dalszej części procedury, obejmującej m.in. przygotowanie pozwu, reprezentację konsumenta w sądzie, aż po ostateczne rozliczenie z bankiem.
Sprawa frankowa – od pierwszego kontaktu po zwycięstwo
Unieważnienie umowy o kredyt hipoteczny indeksowany albo denominowany do franka szwajcarskiego to proces kilkuetapowy. Na początku należy zgromadzić dokumenty dotyczące udzielonego kredytu, najlepiej jak najpełniejsze i jak najbardziej szczegółowe. Chodzi tu m.in. o: umowę i ewentualne aneksy do niej, harmonogram spłat, potwierdzenia dokonanych przelewów bądź historię rachunku kredytowego, wszelką korespondencję z bankiem.
W oparciu o taki materiał specjaliści sprawdzą, czy umowa zawiera niedozwolone postanowienia (klauzule abuzywne), czy występują w niej błędne lub nieprecyzyjne zapisy, czy istnieją inne naruszenia prawa, które mogą stanowić podstawę do unieważnienia umowy. Na tym etapie można przystąpić także do wyliczenia finansowych korzyści, jakie klient może odnieść po wygranym sporze sądowym.
W następnym kroku kancelaria prawna sporządza pozew o stwierdzenie nieważności umowy, a później reprezentuje klienta przed sądem. W jego imieniu m.in. przedstawia dowody, zgłasza roszczenia, przygotowuje pisma procesowe, prowadzi korespondencję, reaguje na działania banku. Prawnicy, na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez klienta, zajmują się sprawą kompleksowo. Prowadzą ją od wstępnej analizy dokumentów aż po prawomocny wyrok i rozliczenie z bankiem.