Wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej odnoszące się do kredytów hipotecznych w CHF od dawna rozpalają emocje frankowiczów. Nie może być inaczej, bo dotyczą ich żywotnych interesów, a przepisy bezpośrednio przekładają się na orzecznictwo krajowych sądów. Niedawno TSUE zajął stanowisko w sprawie C-396/24. Tym razem interpretacje i komentarze na jego temat, które pojawiają się w mediach, mogą mocno zaniepokoić i zaskoczyć posiadaczy frankowych zobowiązań. Warto więc dokładnie dowiedzieć się, o co właściwie chodzi w tym wyroku.
Ci, którzy przed laty wzięli na zakup mieszkania czy domu kredyt denominowany albo indeksowany do franka szwajcarskiego, od dłuższego czasu toczą sądowe batalie z bankami o unieważnienie umów. Ich sprzymierzeńcem jest TSUE, który raz za razem punktuje nieprawidłowości sektora bankowego, daje wytyczne krajowym sądom i oręż frankowiczom w walce z kredytodawcami. Najnowszy wyrok odnoszący się do tego tematu, a szczególnie jego interpretacje, zasiały jednak pewne zamieszanie. Warto, aby frankowicze dokładnie dowiedzieli się i zrozumieli, co on tak naprawdę oznacza.
TSUE potwierdza prawa frankowiczów i chroni konsumentów
Wbrew temu, co można usłyszeć czy przeczytać w wielu materiałach prasowych, Trybunał nie zakwestionował prawa klienta do ubiegania się o zwrotu od banku wszystkich nienależnie i bezprawnie pobranych środków, wraz z naliczanymi od tej kwoty odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Nie odniósł się też jednoznacznie do sposobu rozliczenia między kredytobiorcą i bankiem po unieważnieniu umowy kredytowej. Czyli nie zakwestionował teorii dwóch kondykcji i nie zalecił stosowania teorii salda.
TSUE po raz kolejny przypomniał o konieczności respektowania prze sądy krajowe Dyrektywy 93/13, która dotyczy ochrony konsumentów przed nieuczciwymi warunkami w umowach zawieranych z przedsiębiorcami, w tym przypadku z bankami. Warunki tych umów nie mogą powodować znaczącej nierównowagi praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Innymi słowy, chroni konsumentów przed wykorzystywaniem ich poprzez niekorzystne zapisy umów. Taka praktyka była powszechna w przypadku umów o kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich.
Banki nie mogą żądać pełnej kwoty kredytu po jego spłacie
TSUE stwierdził, że w przypadku, kiedy kredytobiorca spłacił już kredyt, banki nie mogą żądać znów od klienta zwrotu pełnej kwoty kapitału tego kredytu. Takie powództwo banków powinno zostać oddalone przez sąd.
Z orzeczenia Trybunału wynika także, że banki mają prawo wystąpienia z roszczeniami wobec klienta o zapłatę, jeżeli ten nie spłacił dotąd w ratach całego pożyczonego kapitału. Niemniej w takim przypadku sąd musi uwzględnić ochronę interesów konsumenta. Ma więc obowiązek, aby przeanalizować i rozstrzygnąć, czy nadanie rygoru natychmiastowej wymagalności wyrokowi zasądzającemu roszczenia na rzecz banku nie spowoduje negatywnych konsekwencji finansowych dla konsumenta. Sąd będzie też musiał podpowiedzieć frankowiczowi, jakie ma możliwości działania, które poprawią jego sytuację, np. zawnioskowanie o rozłożenie zasądzonej kwoty na raty.
Jest to bardzo ważne dla decydujących się na wejście na ścieżkę sądową z bankami. Chodzi bowiem o to, że banki stracą instrument presji na klientów i zniechęcania ich do występowania o prawomocne uznanie za nieważną umowy o kredyt hipoteczny w CHF.
Saldo czy dwie kondykcje? Jakie rozliczenia frankowicz i banku?
W mediach pojawiły się również informacje mówiące o tym, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C 396/24 odniósł się jednoznacznie do sposobu rozliczenia między klientem i bankami po unieważnieniu umowy kredytowej. Tak jednak nie jest. Warto więc na początek przypomnieć, o co w tym przypadku chodzi.
W sprawach frankowych można stosować dwa rodzaje rozliczeń. Jednym z nic jest teoria dwóch kondykcji, która mówi, że każda strona oddaje sobie wzajemnie wszystko, co dostała – czyli kredytobiorca zwraca pożyczony kapitał, a bank – wszystkie raty wpłacone przez frankowicza, która zazwyczaj wysoko przekraczają to, na ile opiewała pożyczona kwota. Z kolei zgodnie z teorią salda porównuje się łączną wartość świadczeń, jakie otrzymały obie strony. Na podstawie wyliczonego salda jedynie strona, która odniosła większą korzyść ma obowiązek zwrócenia różnicy drugiej stronie.
Dla konsumenta korzystniejsza jest teoria dwóch kondykcji, jednak pamiętajmy, że w najnowszym wyroku TSUE nie nakazał krajowym sądom odstąpić od tej zasady i stosować drugą opcję. Dlatego frankowicze nie powinni zrażać się nowym wyrokiem i rezygnować z dochodzenia swoich roszczeń.
Co teraz powinni zrobić frankowicze?
Wyrok TSUE w sprawie C-396/24 to bez wątpienia ważne wydarzenie dla frankowiczów, ale jednocześnie temat trudny i złożony. Sam dokument zawiera wiele specjalistycznych terminów, odniesień prawnych i skomplikowanych postanowień, które w pełni rozumieją głównie prawnicy. Co więcej, nawet wśród ekspertów pojawiają się różne interpretacje tego, co dokładnie wynika z wyroku – i jak powinno się go stosować w praktyce. To oznacza, że teraz spore wyzwanie stoi przed polskimi sądami, które będą musiały trafnie i precyzyjnie przekładać te europejskie ustalenia na konkretne sprawy kredytobiorców. Wyrok Trybunału otwiera więc nowy rozdział w sprawach frankowych – i z pewnością wpłynie na to, jak będą one rozstrzygane w najbliższych miesiącach i latach.
To wszystko nie powinno być przeszkodą dla tych, którzy jeszcze nie podjęli decyzji o wejściu na drogę sądową po prawomocne unieważnienie umowy o kredyt hipoteczny denominowany albo indeksowany do szwajcarskiej waluty. Warto to zrobić i nie zwlekać, bo uwolnienie się od toksycznego zobowiązania po prostu się opłaca. Oprócz odzyskania finansowej wolności, do zdobycia się niemałe środki, m.in. wszystkie pieniądze przewyższające pożyczony kapitał, które wpłacono bankowi w formie rat, a także odsetki od nich za to, że bank bezprawnie przez lata obracał nimi, z kolei fankowicz był ich pozbawiony, a ich wartość spadała.
Pierwszy krok – zacznij od kontaktu ze specjalistami
Jak wiadomo, spór z bankiem sam się nie wygra, więc trzeba podjąć odpowiednie działania. Krok pierwszy to kontakt z profesjonalną i doświadczoną w sprawach finansowych, szczególnie w zagadnieniach kredytów walutowych, kancelarię prawną. Kompleksowa pomoc i wszechstronne wsparcie prawników specjalizujących się w takiej problematyce pozwoli frankowiczowi sprawnie przejść cały proces, począwszy od dokładnej analizy umowy i indywidualnej sytuacji, wyznaczeniu optymalnej strategii działania, złożenia pozwu, reprezentowania klienta na każdym etapie, aż po pozytywny finał, czyli wygraną z bankiem. Trzeba pamiętać, że na końcu czeka finansowa wolność i spore pieniądze – w zależności od konkretnego przypadku i m.in. kwoty zaciągniętego kredytu może być to kilkadziesiąt tysięcy złotych albo nawet sumy przekraczające 100 tys. zł. Jak więc widać, warto podjąć to wyzwanie.