Ministerstwo Sprawiedliwości odkryło karty. To, o czym mówiło się od dawna, przybrało w końcu konkretny kształt. Projekt tzw. ustawy frankowej, przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego, ma w założeniu uprościć i przyspieszyć sądowe postępowania dotyczące kredytów hipotecznych zaciągniętych w CHF. Zanim stanie się obowiązującym prawem, jeszcze wiele może się w niej zmienić. Jednak już teraz widać, że oprócz rozwiązań sprzyjających frankowiczom, zawiera także przepisy mało korzystne dla posiadaczy kredytów we frankach szwajcarskich.
Regulacje, które zostały zapisane w projekcie ustawy, w dużej mierze pokrywają się z prokonsumenckim prawem potwierdzonym m.in. wyrokami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, prawodawstwem krajowym, a także praktyką i podejściem polskich sądów. Jednak wśród proponowanych przepisów kryje się też pewne ryzyko dla tych, którzy mają kredyt denominowany albo indeksowany do CHF i chcieliby sądownie unieważnić umowę na to finansowe zobowiązanie.
Plusy ustawy frankowej
Projekt ustawy frankowej zakłada m.in. automatyczne zawieszanie spłaty kredytowych rat na czas procesu, a dokładniej następowałoby to już w momencie dostarczenia bankowi sądowego pozwu. W ten sposób dałoby się wyeliminować ogromną liczbę wniosków o zabezpieczenie, które dziś na wielką skalę wpływają do sądów apelacyjnych, czym utrudniają ich sprawną pracę. Wśród przedstawionych przepisów znalazły się także te, które gwarantowałyby szybszy zwrot pieniędzy niesłusznie pobranych od klientów. Byłoby to możliwe już po korzystnym dla frankowicza wyroku w I instancji, bez konieczności czekania na ewentualne rozstrzygnięcie apelacyjne. Propozycja ustawowa zawiera też zniesienie limitu czasowego dla podniesienia zarzutu potrącenia – taka możliwość istniałaby aż do zamknięcia rozprawy przed sądem drugiej instancji, a w przypadku rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym – granicznym momentem byłoby wydanie wyroku w drugiej instancji.
Za ułatwienie i wyjście naprzeciw oczekiwaniom konsumentów potraktować można również rozszerzenie orzekania na posiedzeniach niejawnych, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, prowadzenie zdalnych przesłuchań czy odbieranie zeznań pisemnych. Do tego dodać należy przyznanie referendarzom sądowym kompetencji do umarzania postępowań w razie cofnięcia pozwu czy apelacji, co ma odciążyć sędziów. Pozytywnie na tempo orzekania powinno też wpłynąć rozszerzenie w sprawach frankowych zakresu orzekania w drugiej instancji w składzie jednego sędziego. Takie propozycje, które trafiły do projektu, można niewątpliwie uznać jako plusy dla klientów banków.
Ustaw frankowa – na co trzeba uważać
Projekt ustawy frankowej to niestety nie tylko propozycje korzystnych rozwiązań dla osób, które posiadają kredyt denominowany albo indeksowany do franka szwajcarskiego. Wśród nich są i takie, które w sądowych sprawach o unieważnienie umowy kredytowej, kosztem konsumentów poprawiałby sytuację banków. Mowa o możliwości rozpatrywania w jednym postępowaniu wzajemnych roszczeń banku i klienta. Gdyby stałoby się to obowiązującym prawem, w praktyce oznaczałoby odejście od teorii dwóch kondykcji na rzecz teorii salda, która jest lepsza dla banków. Na tym złych wieści nie koniec, bo wówczas klienci ryzykowaliby, że uzyskają mniejsze odsetki za opóźnienie, a w skrajnych przypadkach będą ich zupełnie pozbawieni. Dlatego żeby dobrze zrozumieć problem i potencjalne zagrożenie, należy przypomnieć, czym są teorie w sprawach frankowych.
Teoria dwóch kondykcji
W sprawach dotyczących kredytów frankowych sądy uwzględniają roszczenia zarówno banku, jak i jego klienta, przy czym zgodnie z teorią dwóch kondykcji, każde z tych roszczeń należy rozpatrywać oddzielnie. Sąd musi ustalić, jaką dokładnie kwotę bank pożyczył frankowiczowi, czyli określić wysokość pożyczki, którą bank udzielił klientowi. Zadaniem sądu jest także obliczenie, ile kredytobiorca, jako strona dążąca do odzyskania środków, zapłacił w formie rat kredytowych.
Zgodnie z tą regułą, frankowiczowi przysługuje prawo do odzyskania wszystkich rat, które uiścił, niezależnie od tego, jaką część kapitału pożyczył mu bank, oraz czy klient spłacił całość zadłużenia. Bank natomiast ma prawo do odzyskania od kredytobiorcy jedynie pożyczonego kapitału.
Rozpatrywanie roszczeń oddzielnie zwiększa szanse klienta na zwrot wszystkich wpłaconych kwot, nawet jeśli nie uregulował całego zobowiązania. Z kolei bank musi szczegółowo udokumentować swoje roszczenia, co utrudnia mu dochodzenie wszelkich opłat, które zostały naliczone w sposób uznaniowy lub z naruszeniem prawa.
Teoria salda
Zgodnie z teorią salda, w przypadku sporu sądowego tylko jedna ze stron jest zobowiązana do dokonania rozliczenia. Sąd analizuje i porównuje łączną wartość świadczeń, które otrzymały obie strony – kredytobiorca i bank. Na podstawie wyliczonego salda, strona, która uzyskała większą korzyść, ma obowiązek zwrócenia różnicy drugiej stronie.
W tej sytuacji frankowicz nie może liczyć na zwrot od banku pełnego świadczenia, które zostało nienależnie pobrane, a także wszystkich odsetek za opóźnienie. Bank będzie tylko zobowiązany do zwrotu nadpłaty kapitału i odsetek obliczanych od niej. Tak więc klient banku, w zależności od spornych kwot, mógłby stracić w porównaniu z teorią dwóch kondykcji nawet kilkadziesiąt bądź więcej tysięcy złotych.
Dla kogo będzie ustawa frankowa
Przygotowywana ustawa o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego, bo tak brzmi pełna nazwa projektu tego aktu prawnego, określa również tych, kogo będą dotyczyć zawarte w niej przepisy. A więc dotyczyć ma spraw związanych z umowami frankowymi, zawartymi z konsumentami. Nie obejmie zatem umów kredytowych we frankach zawartych przez osoby prawne ani osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Odnosić będzie się tylko do umów w CHF, a nie do zobowiązań zaciągniętych w innych walutach obcych, np. dolarach, euro, funtach czy jenach.
Co dalej ze sprawami frankowymi
Konsultacje i prace nad ustawą wciąż trwają, więc jest szansa, że jej ostateczna wersja będzie korzystniejsza dla frankowiczów, np. poprzez utrzymanie teorii dwóch kondykcji. Nie czekając jednak na finał, już dziś warto wziąć sprawy w swoje ręce i zerwać toksyczny związek z bankiem. Obecnie obowiązujące uregulowania prawne – zarówno krajowe, jak i europejskie – są na tyle korzystne dla klientów banków, a linia orzecznicza stabilna i prokonsumencka, że nie warto odkładać decyzji o unieważnieniu swojej umowy kredytowej. Ze wsparciem kancelarii prawnej doświadczonej i wyspecjalizowanej w sprawach kredytów walutowych, śmiało można wejść na drogę do finansowej wolności.